Autor: Leszek Żądło

Umiejętność wyrażania emocji

Ludzie często nie wiedzą, jak się obchodzić z emocjami. Niektórzy są przekonani, że należy przeżywać jedynie przyjemne uczucia. Nie chcą w sobie widzieć lęku, gniewu, nienawiści, pożądania i innych przykrych doznań. Potępiają za nie siebie i wszystkich wokół. A to dlatego, że się boją tak niemiłego samopoczucia. Przykrość doświadczania emocji rodzi się z trudności wyrażania ich i radzenia sobie z nimi. Uwolnienie od tych sposobów rodzi radość. Jednak niewielu jest takich, którzy potrafią sobie z tym poradzić, a „kulturalne” środowisko w tym najczęściej przeszkadza. Kulturalni ludzie radzą: bądź miły, bądź dobry, nie sprawiaj innym przykrości (nawet jeśli oni ci ją sprawiają), przecież nie wypada się cieszyć, gdy inni wokół cierpią… itd. Czy sądzisz, że będąc miłym dla innych, będziesz dla nich dobry i że to wywoła pozytywny rezultat? Jeśli tak, to liczysz na pozytywny oddźwięk, a to jest wyrachowanie. Tak motywowane miłe postępowanie często wywołuje negatywny oddźwięk. Inni natychmiast odczuwają fałsz, a nawet czują się zranieni. Rzecz w tym, żeby nauczyć się patrzeć na siebie i innych z miłością. A co to znaczy? Wielu ludzi myśli, że miłość jest emocją. I tu się mylą. Energia emocji nie jest czystą energią życiową. Jest zabarwiona niższymi wibracjami. Czy emocja jest zła, czy dobra, to nie jest miłością. Ludzie to czują i chcą z tym walczyć. A walcząc z emocjami, zamykają się przy okazji na miłość. Miłość, jak sama nazwa wskazuje, to...

Czytaj dalej

Moc myśli, moc umysłu

Przed wszystkim było słowo… Z niego powstało wszystko, co powstało… Te słowa zna każdy, kto spotkał się z Biblią. Zna i… nic sobie z nich nie robi. Pośród bełkotu docierającego do nas zewsząd za pośrednictwem innych ludzi, a także środków masowego przekazu, dochodzimy do wniosku, że słowa służą tylko wyrażaniu aktualnych nastrojów, ewentualnie porozumiewaniu się. Coś takiego, jak moc słowa, wydaje nam się coraz mniej prawdopodobna. A jednak… Nawet bełkot płynący z głośników radiowych i telewizyjnych może spowodować, że za słowami pójdą czyny. To słowa sprawiły, że najbardziej znienawidzonym człowiekiem na świecie w ciągu kilku miesięcy stał się Osama bin Laden. Wyprzedził on nawet Hitlera, który ma na sumieniu znacznie więcej trupów. Hitler też był mistrzem słowa. Jego przemówienia pociągały tłumy do działań. Wśród jego doradców znajdował się minister propagandy Goebbels, który wiedział, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. A prawdziwym mistrzem słowa okazał się również człowiek Hitlera – marszałek Rzeszy Goering, którego płomienne przemówienia w Norymberdze tak przeraziły sędziów Trybunału Międzynarodowego, że obawiali się, iż Niemcy podpuszczani przez Goeringa zorganizują powstanie narodowe przeciw okupantom, więc utajnili jego proces. Wypowiadane publicznie słowa mogły wpływać i zawsze wpływały na decyzje i działania ludzi, pomimo że większość z nich to bełkot bez jakiejkolwiek mocy. Słowa mogły też wpływać na innych, gdy zostały wypowiedziane niejawnie, jako fragment rytuału. Wreszcie odkryto, że nawet słowa używane do programowania własnej podświadomości powodują zmiany...

Czytaj dalej

Ciało i umysł, czyli kto tu rządzi?

Jakie masz wyobrażenie o swoim ciele? Co jest dla niego możliwe, a co nie? Czy ciało ci przeszkadza? A może cię drażni. Czy masz władzę nad nim? Czy lubisz swoje ciało? A może nawet je kochasz? To ważne pytania, które rzutują na jakość twego życia, a nawet na stan twego zdrowia. Wróć więc do nich i odpowiedz na nie szczerze. Wielu chrześcijan powołując się na autorytet Św. Pawła, uważa, że ciało ma jakąś swoją wolę, niezależną od woli jego właściciela – posiadacza. Niektórzy uważają, że ciało jest tak samo dziełem (tworem) Boga, jak i umysł. Teza to ryzykowna, bowiem większość ezoteryków wie, iż ciało w swej formie jest manifestacją intencji wobec naszego wyglądu, a także roli społecznej, z jaką się identyfikujemy. Jeżeli podnoszą się wibracje naszego umysłu, wzrasta też wibracja ciała. Ale to nic nie mówi o tym, kto ciałem rządzi. Wielu dochodzi więc do wniosku, że ma ono swoją wolę, często sprzeczną z naszą. A już szczególnie niechętne ma być podobno wobec naszego rozwoju duchowego, bo odciąga naszą uwagę i zaprząta ją tak przyziemnymi sprawami, jak jedzenie, mycie się, praca czy seks. Ale to tylko błędy w postrzeganiu siebie mogą nas doprowadzać do takich konkluzji. Hm, jeżeli ciało jest tworem Boga, to czemu się sprzeciwia, kiedy chcemy się Bogiem zajmować? Tego nie pojmowali już gnostycy i uważali, że dbałość o ciało jest sprzeczna z wolą Boga. W spadku...

Czytaj dalej

Landrynkowy świat – manowce pozytywnego myślenia

Od ponad 20 lat trwa u nas rewolucja społeczna i ekonomiczna. Nie wahajmy się użyć tego właśnie słowa. Zmieniono system ekonomiczny i ustrój państwa, ale… ciągle brak nam wyobraźni. Zamiast więc wprowadzać genialne rozwiązania poprawiające nasze codzienne życie, ciągle widzimy, że nowe … wraca. Kryzys państwa i gospodarki zaczyna się bowiem od kryzysu wyobraźni. Owszem, ciągle mamy jakieś nadzieje, ale nie są one sprecyzowane. I cięgle liczymy, że ktoś, czy jakiś cud sprawi, że będzie nam się żyło lepiej, piękniej i bardziej sensownie. A tu… jak było, tak jest nadal. Zmieniają się tylko pozory, szyldy i nazwy ulic. Rosną nam jak grzyby po deszczu pomniki i krzyże. Spełniają się długo tajone marzenia, by postawić jeszcze większy krzyż i jeszcze większy kościół. Niektórzy wreszcie czują oddech wolności! Coraz bardziej czujemy się jednak zawiedzeni. Oczywiście, nie wszyscy. Są bowiem i tacy, którzy wspaniale wykorzystują nową sytuację i panujący wokół chaos. Jak to się mówi, ryby najlepiej łowić w mętnej wodzie. Tysiące ludzi w naszym kraju spotkało się z pozytywnym myśleniem. Wielu z nich jest do tej pory zbulwersowanych, że szefowie wymagają od nich zmian w sposobie myślenia i manifestacji zadowolenia z sukcesów. Im przecież wystarczy aby, aby… Ale są i tacy, którzy coś chcą i zawzięli się myśląc, że myślą pozytywnie i nie zauważając popełnianych przez siebie błędów. Zaraz po upadku cenzury swą wizję lepszej przyszłości zrealizowali ludzie kultury. Wydawcy rzucili...

Czytaj dalej

Rozwój duchowy i uzdrawianie – za darmo, czy za pieniądze?

Ten dylemat od tysięcy lat dzieli ludzi zajmujących się rozwojem duchowym, psychotroniką i uzdrawianiem. Obie opcje mają swoich zwolenników i przeciwników. Uznałem więc, że najwyższy czas zająć się tym drażliwym tematem. Ludziom rozwijającym się zazwyczaj trudno odnaleźć się w rzeczywistości. Tym trudniej, jeżeli jest to rzeczywistość ekonomiczna dzikiego kapitalizmu. To normalne, że buntują się przeciw jego prawom i zasadom, gdyż w medytacji nie doświadczają czegoś takiego jak pieniądze, przepisy podatkowe, prawo własności itp. Tym ludziom znacznie bardziej odpowiadała ekonomiczna gra socjalizmu, ale, niestety, i socjalizmu z różnych przyczyn nie lubili, choć można było wówczas znaleźć państwowego sponsora na urządzanie prywatnych spotkań klubowych, czy sprowadzanie z zagranicy różnego rodzaju mistrzów uzdrawiania bądź praktyk duchowych. W rzeczywistości kapitalistycznej państwo nie chce i nie może brać tego ciężaru na swoje barki, co powoduje rozżalenie wśród tych, którzy byli przyzwyczajeni, by kultura i rozwój duchowy oferowane im były za darmo. Trudno pogodzić się z utratą tak cennych wartości duchowych. Ale… jeszcze trudniej pomyśleć, że można by z nich korzystać w zamian za sponsorowanie ich lub inwestowanie w takie imprezy. To budzi sprzeciw: „jak to, płacić za coś, co jest wartością duchową?” Właśnie dotknęliśmy ważnego problemu. Otóż niektórzy doskonale zapamiętali jedno zdanie z Nowego Testamentu: „Darmo dostaliście, darmo dawajcie”. Ze swej strony mogę tylko wyrazić żal, że z tej skarbnicy mądrości duchowej nie zapamiętali już innych zdań. Teraz chciałbym odwołać się do logicznego myślenia...

Czytaj dalej