„Cudownych rodziców mam” – jak w twoich ustach brzmi to zdanie?

Czy potrafimy je wypowiedzieć? Większość z nas nie ma problemów – przynajmniej z dwóch różnych powodów: albo to zdanie jest prawdą – albo prawdę wyparliśmy bardzo głęboko, a w wyniku konfabulacji* uwierzyliśmy w legendy.
Jeżeli dorastaliśmy w otoczeniu bezgranicznej i bezwarunkowej miłości jesteśmy szczęściarzami. Jeżeli było inaczej wcale nie jesteśmy przegrani. Jeżeli odczuwamy dyskomfort w relacjach z naszymi rodzicami jeżeli COŚ nie pozwala nam na „normalność”, pierwszym krokiem ku przywróceniu porządku w naszych relacjach będzie nazwanie TEGO, nim TO nazwiemy postarajmy się opowiedzieć sobie o naszym dorastaniu, o naszym dzieciństwie. Postarajmy się nie oceniać, nie interpretować, a nade wszystko nie lękać się naszych wspomnień. Pozwólmy sobie na wspomnienia, niech przyjdą, w trakcie oddychania, medytacji, wyciszenia, snu. Zacznijmy od tego by zadbać o taki sposób by nasze wspomnienia były dla nas bezpieczne, jeżeli lękasz się wspomnień poszukaj kogoś komu możesz zaufa,. poproś by był przy tobie jeżeli paraliżuje cię lęk.
Jeżeli uda się nam powrócić do chwil kiedy czuliśmy się skrzywdzeni, upokorzeni, nie zatrzymujmy się pójdźmy dalej- pozwólmy sobie na uczucia jakie pojawiają się wraz ze wspomnieniami, każde z tych uczuć jest ogromnym ładunkiem energii zatrzymanej, ukrytej w naszym ciele, pozwólmy sobie na łzy, pozwólmy sobie na krzyk, pozwólmy sobie w sposób bezpieczny dla nas i dla otoczenia wyrazić nasze uczucia (świetnym sposobem jest pisanie arkusza radykalnego wybaczania) kiedy skontaktujemy się z naszymi uczuciami wyrazimy je i nazwiemy – nie zatrzymujmy się – pójdźmy dalej. Zaakceptujmy nasze uczucia, wypuśćmy je z klatek i więzień, przyjmijmy z miłością do naszych serc. Nie musimy się lękać. Nie musimy przed nimi się skrywać. Mieliśmy i mamy prawo do naszych uczuć- to że czujemy gniew, złość, pogardę, nie jest niczym „złym”- przecież mamy prawo nie zgadzać się na wyrządzanie nam krzywdy, a to budzi automatycznie w nas instynkt obronny . Zaakceptujmy nasze uczucia – nie wzmacniajmy ich nie potęgujmy a zaakceptujmy.
Postarajmy się pójść dalej – dostrzeżmy, że mamy naturalną skłonność do osądzania, do tego by zawsze mieć racje(nawet teraz kiedy w myślach mówisz „nie, ja nie muszę mieć racji” utwierdzasz się w tej skłonności), postarajmy się pójść jeszcze dalej i popatrzmy na rodziców jak na bezbronne dzieci – które przeżywały to co my, postarajmy się dostrzec w nich bezbronnych siebie. Nie litujmy się, nie starajmy się ich wytłumaczyć, ale postarajmy się dać sobie prawo do błędów – im właśnie to prawo dając.
Popatrzmy na całe nasze dzieciństwo, na wszystko to co blokuje nas jeszcze – jak na dary do wzrastania. Poszukajmy w nim doskonałych sytuacji. Pięknych spotkań, doświadczeń, bez których nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy dziś właśnie. I nawet jeżeli dziś patrzymy na swoje życie z perspektywy depresyjnych stanów, to wiele pięknych rzeczy dokonaliśmy i jeszcze dokonamy. Jeżeli przerasta nas ogrom krzywd – wybaczajmy pojedyncze zdarzenia, powoli i delikatnie wybaczajmy na raty. Kiedy uda nam się choćby dojść do tego miejsca, jesteśmy w „domu”, transformacja emocji trwa, a my w sposób dowolnie dla nas wybrany (modląc się, afirmując, nazwijcie to sobie sami) powierzamy siebie, naszych rodziców i owe zdarzenia opiece „siły wyższej” ( paląc arkusz) – dokonujemy ostatniego etapu. Uwalniamy się (na tyle na ile jesteśmy w stanie) od naszej historii ofiary.
Wybaczanie rodzicom jest pięknym aktem dzieci. Wybaczając innym – sobie samym wybaczamy. Wybaczając rodzicom dajemy im pełne prawo do bycia takimi jacy są. Co nie oznacza, że nie będziemy wytyczać własnych granic. Dajemy sobie prawo do bycia pełniejszymi, nie inwestujemy energii w przeszłość, (by ukryć ją przed sobą lub by taplać się w błocie).
Zróbmy dokładnie tyle ile potrafimy i pamiętajmy o najważniejszym BĄDŹMY ŁAGONI DLA SIEBIE. Pozwólmy sobie na dostrzeżenie doskonałości w tym co nas spotkało, choćby maleńkiej, a idea Radykalnego Wybaczania zakorzeni się w nas i zacznie rozkwitać.
Wybaczając innym – wybaczamy sobie – siebie.
W sposób subtelny i delikatny jesteśmy w stanie rozwikłać ponadpokoleniowe uwikłania.
Zapraszam na wędrówkę pośród przekonań, krzywd, bólu, radości, smutków. Tam, gdzie wszystko potrafi być doskonałe – do wnętrza siebie.
Wykorzystamy narzędzia radykalnego wybaczania ( 7 kroków, arkusz i inne).
Spojrzymy na nasze relacje z rodzicami, bez lęku zrobimy tyle ile zechcemy.
Przetrenujemy nasze piękne umiejętności : łagodność, dawanie i poczucie bezpieczeństwa, wybaczanie, miłość.
Do zobaczenia www.naradykalnymszlaku.pl
* Konfabulacja – pochodzący z łaciny termin oznaczający opowiadanie o wydarzeniach, które mówiący zmyślił, często zapełniając tym sposobem lukę w swojej pamięci.
W kognitywistyce konfabulację uważa się za podstawową czynność umysłu, kluczową w procesach wnioskowania i przewidywania jako naturalne uzupełnienie braków wiedzy. Przesadna konfabulacja jest jedną z cech myślenia dziecięcego, a także objawem zaburzeń psychicznych – pamięci i myślenia.