Autor: Jacek Barda

Świadomość – czy tego chcesz?

Czy jesteś gotów? Czy masz już dosyć cykliczności wydarzeń? Czy masz oczy do patrzenia i uszy do słuchania? Czy dalej dajesz się prowadzić czemuś, czego nie chcesz – wypełniając pustkę swego jestestwa marzeniami o następnych wędrówkach donikąd lub materialnymi imitacjami szczęścia? Gdy już sam dojdziesz do wniosku, że twoje postrzeganie odzwierciedla tylko twoje myślenie, że patrzysz tylko na nieistniejącą powłokę, która zakrywa poprzez brak świadomości rzeczywistość – wtedy możesz wybrać wolność. Wolność będącą powrotem do źródła, do „miejsca”, którego nigdy nie opuściłeś. Jesteś wolnym czy tego chcesz, czy nie. Inną sprawą jest czy jesteś tego świadom i czy potrzebujesz tej świadomości (czy potrzebujesz wolności)? Jeśli czytasz ten tekst z pewnością już dawno jesteś po teście, jaki sobie zafundowałeś typu: -kim jestem?, – jaki jest sens życia? lub temu podobne i możliwe, że z powodu braku odpowiedzi wróciłeś do rutyny codzienności. Jednakże, jeśli tego typu pytania chodziły za tobą nie dając ci spokoju lub „coś” z góry wierciło ci dziurę w brzuchu – podjąłeś decyzje – zobaczymy, co inni na to i zaczynasz wertować książki szukając rozwiązań lub rozmawiać z mniej lub bardziej „nawiedzonymi”. Prędzej czy później „oświeca” cię, że wszystkie odpowiedzi są tobie darowane jakby ktoś otwierał przed tobą drogę, która na ciebie czeka i choć tego nie rozumiesz – dochodzisz do prostego wniosku, że im mniej oporu z twojej strony, tym droga jest łatwiejsza i bardziej wyraźna. Po...

Czytaj dalej

Ja decyduję.

Jeśli jesteś w sytuacji „bez wyjścia”, szukasz, łapiesz się nadziei. Wszystko w tobie pokazuje – już dość – chcę, żeby się coś zmieniło, proszę – rzucasz swą prośbę w przestrzeń. Spójrz na siebie i to, co cię dotyka. Nie widać przyczyny, albo nie potrafisz jej dostrzec. Może ona być równie dobrze doskonale widoczną, tylko boisz się podjąć decyzję, żeby to zmienić, mając nadzieję, że coś się zmieni samo z siebie. Czujesz, że z każdym dniem jesteś coraz słabszy, twoje myśli o tej sytuacji wysysają z ciebie energię. I tak się faktycznie dzieje. Jesteś coraz dalej od działania, a coraz bliżej rezygnacji. Brak ci sił uśmiechnąć się, a jeśli się zmusisz jest to związane z dużym wysiłkiem, a przy okazji nienaturalnie sztuczne. Problem zdaje się sam napędzać poprzez twoje o nim myślenie.  Pomyśl jakby to było, gdyby twój problem nie dotyczył ciebie, a jeszcze lepiej gdyby w ogóle go nie było. Zdarza ci się chwilami o nim zapomnieć, jednakże wraca jak niechciany bumerang, jak coraz potężniejsza fala. Coraz potężniejszy ból emocjonalny, depresja, która może wtrącić cię w myśli samobójcze. Często bezsilność jest chroniczna, przedłuża się w czasie, powoduje to chorobę, którą nie do końca wiążesz ze stresem. Czarnowidztwo prowadzące do tak niechcianej śmierci. Brak wiary może spowodować załamanie, bo gdzież możemy szukać pomocy? Doskonale wiesz, niejednokrotnie to przerabiałeś. Ty, lub ktoś ze znajomych. Pewnie, że najłatwiej przestraszyć – najprostszy chwyt...

Czytaj dalej